wtorek, 30 września 2014

Rozdział 1

– Nienawidzę cię – niska brunetka, o niebieskich oczach warknęła do rodzicielki. Miała ochotę zacząć przeklinać na jej osobę, jednak się powstrzymała i siedziała cicho, do czasu. – Nie rozumiem tego, w ogóle, dlaczego się tutaj przeprowadziliśmy, to koszmar, wolę Polskę, mamo, błagam cię, wracajmy! – jęczała niezadowolona, jednak kobieta twarda jak skała nie zwracała na nią uwagi. Po co tracić czas?
– Tamara, kochanie, który jest dzisiaj? – odezwała się w końcu, jednak nie była zafascynowana tym pomysłem.
– 21, wczoraj zaczęła się ta... Wiosna – prychnęła i odwróciła wzrok. Jej ojciec był już dawno w Londynie i nawet nie myślał o tym, żeby odebrać jego dziewczyny z lotniska.
– A kiedy miałaś ostatnio miesiączkę? – zapytała Tamarę Katarzyna, bo tak miała na imię ciemnowłosa kobieta, o równie ciemnych oczach.
– Weź się lecz! – krzyknęła brunetka. Zdecydowanie była zbuntowaną nastolatką i pomimo swojego słodkiego wyglądu, dusiła w sobie wiele strasznych myśli. Jej rodzice nie spędzali z nią dużo czasu ponieważ pracowali, a wynikiem tego była ich zła na świat córka. Jedyna córka. – Jesteście chorzy!
– Tamara, nie bulwersuj się i nie tym tonem, jasne?! – Katarzyna trzymała nerwy na wodzy. Pomimo swojego łagodnego wyglądu, również umiała wiele powiedzieć.
– Nie, ciemno, wiesz?! – schowała twarz w drobne dłonie. Kasia zrobiła się cała czerwona, a Tamara zaczęła chichotać. Pomimo tego, że Tamara była córką Kasi, czasem miała rodzicielka dosyć zachowania córki. Jej bunty były naprawdę denerwujące i najświętszy by tego nie wytrzymał.
Reszta drogi minęła w ciszy, ponieważ nikt nie ośmielił się odezwać. Oczywiście, że ta cisza była denerwująca tak samo jak Tamara, jednak było... Tak inaczej.
Samochód się zatrzymał jak na komendę, a tą komendę było wyjęcie kluczyków ze stacyjki, no bo jakżeby inaczej. Dom pod którym się znajdowały dziewczyny, był kremowy z czerwonym dachem. Był on niewielki ze względu na to, że zarobki ojca brunetki i jej matki nie były duże, jednak wystarczające na spokojne  życie.
– I jak? – zapytała Katarzyna przerwyjając niesforną ciszę. Tamara nie odezwała się jednak ani słowem i ruszyła pędem w stronę drzwi, nie zwracając nawet uwagi na swoje bagaże.
Wparowała do domu i nie przyglądając się nawet wnętrzu, pobiegła na górę. 

poniedziałek, 29 września 2014

Wstęp

Długo wyczekiwana wiosna przez wiele osób nareszcie nadeszła. Każdy się uśmiecha, ponieważ wie, że nadszedł czas na zbieraniu różnokolorowych kwiatów, na spotkania rodzinne, ogniska. Jednak dla Tamary, wiosna to zło. Odpowiedź jest prosta. W tej nieszczęsnej porze roku nastolatka wyprowadza się z Polski do Londynu, gdzie nikogo nie zna i według niej, dalej nikogo nie pozna.
Ale czy jej myśli są poprawne? Czy a jednak ktoś będzie zainteresowany jej osobą? Cóż. W końcu to wiosna – nowy początek.